sobota, 25 czerwca 2011
Kuchnia francuska
Po deszczu przychodzi słońce. Tako i u nas. Kosmita i Kosmitka z Mamą wyszli do ogródka. Na ścieżkach, płotkach i roślinach pełzające setki ślimaków. Kosmita (z Mamą) pokazuje Siostrzyczce Zwierzątko-w-Skorupce. Kosmitka ogląda zaciekawiona, po czym udają się do piaskownicy. Po niedługiej chwili Kosmitka milknie, co zwiastuje zapełnienie czymś otworu paszczowego. Mama rzuca się na ratunek, bez ceregieli wkłada palce do buzi i... czuje pokruszoną skorupkę... Wyjmuje paskudztwo z buzi, ślimak gramoli się samotnie. Jest już Zwierzątkiem-bez-Skorupki...
czwartek, 23 czerwca 2011
Rdza
Weekend spędziliśmy w letnisku u Babci i Dziadka. W sobotę Dziadek zabrał Kosmitę i Kosmitkę do Sąsiada, żeby mogli obejrzeć króliki. Kosmita, przechodząc koło traktora nie omieszkał zauważyć:
- Panie Sąsiedzie, na silniku traktora znajduje się ognisko korozji.
Sąsiad obiecał poprawę...
- Panie Sąsiedzie, na silniku traktora znajduje się ognisko korozji.
Sąsiad obiecał poprawę...
wtorek, 21 czerwca 2011
Rezerwacja
Postanowiliśmy część tegorocznego urlopu spędzić nad naszym, polskim morzem. Kosmita, Kosmitka i Mama nie mogą się doczekać. Na drugi tydzień Tatę zastąpią Babcia i Dziadek. Kosmita chciał, żeby również drudzy Babcia z Dziadkiem mogli pojechać wraz z Tiną (to ich piesek). Niestety pensjonat, do którego się wybieramy, nie przyjmuje psów. Kosmita posmutniał i z tego smutku pokłócił się z Kosmitką. Przychodzi później do Mamy i prosi:
- Mamo, znajdźmy miejsce, gdzie nie wolno przyjeżdżać z rodzeństwem.
- Ale ty jesteś rodzeństwem dla Kosmitki.
- To znajdźmy miejsce, gdzie nie wolno przyjeżdżać z rodzeństwem na literę ZET (tą literą zaczyna się imię Kosmitki...)!
- Mamo, znajdźmy miejsce, gdzie nie wolno przyjeżdżać z rodzeństwem.
- Ale ty jesteś rodzeństwem dla Kosmitki.
- To znajdźmy miejsce, gdzie nie wolno przyjeżdżać z rodzeństwem na literę ZET (tą literą zaczyna się imię Kosmitki...)!
piątek, 10 czerwca 2011
Lody
Obecny upał rozleniwia i męczy. Usiedliśmy więc całą Rodzinką z miseczkami lodów. Kosmita zapytał:
- Mamo, a co to są lody?
- To taka potrawa, zrobiona z jajek, mleka i owoców. I zmrożona.
- A co to jest zmrożon?
- Mamo, a co to są lody?
- To taka potrawa, zrobiona z jajek, mleka i owoców. I zmrożona.
- A co to jest zmrożon?
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Telefon
Jakiś czas temu Kosmita przyszedł do mnie i powiedział:
- Tato, chciałem zadzwonić do Tiny.
Tina to pies Dziadka i Babci. Pomyślałem więc, że chce porozmawiać z którymś z Dziadków. Ponieważ nie miałem przy sobie komórki odpowiedziałem, że za chwilę zadzwonimy do Dziadka.
- Nie do Dziadka, tylko do Tiny - zdecydowanie odpowiedział Kosmita.
- Jak zadzwonimy do Tiny? Przecież ona nie ma telefonu - zdziwiłem się.
- Tato, ona ma telefon!
- Gdzie? - zapytałem zdziwiony.
- Jak to gdzie? W kieszeni! W futru...
- Tato, chciałem zadzwonić do Tiny.
Tina to pies Dziadka i Babci. Pomyślałem więc, że chce porozmawiać z którymś z Dziadków. Ponieważ nie miałem przy sobie komórki odpowiedziałem, że za chwilę zadzwonimy do Dziadka.
- Nie do Dziadka, tylko do Tiny - zdecydowanie odpowiedział Kosmita.
- Jak zadzwonimy do Tiny? Przecież ona nie ma telefonu - zdziwiłem się.
- Tato, ona ma telefon!
- Gdzie? - zapytałem zdziwiony.
- Jak to gdzie? W kieszeni! W futru...
niedziela, 5 czerwca 2011
Głowa
Bawiliśmy się na dworze, na batucie, zwanej przez wszystkich, trampoliną. W pewnej chwili Kosmita przyskoczył do mnie i uderzył mnie dwa razy w głowę. Natychmiast krzyknąłem na niego, że nie wolno bić po głowie.
- Tato, nie wiedziałem, że to Twoja głowa. Po prostu nie rozpoznałem jej. Myślałem, że to jabłko albo melon...
Powinienem był konsekwentnie zachować powagę. Powinienem był...
- Tato, nie wiedziałem, że to Twoja głowa. Po prostu nie rozpoznałem jej. Myślałem, że to jabłko albo melon...
Powinienem był konsekwentnie zachować powagę. Powinienem był...
piątek, 3 czerwca 2011
Krzyk
Bawiliśmy się z Kosmitą i Kosmitką na dworze. W pewnym momencie Kosmita podszedł do Siostrzyczki i krzyknął jej do ucha. Natychmiast zareagowałem:
- Synku, nie wolno krzyczeć do ucha! Pamiętasz jak oglądaliśmy odcinek o uchu w "Było sobie życie"? Ucho można zniszczyć nieodwracalnie. Chcesz, żeby Kosmitka straciła słuch?
- Nie chcę, żeby ktoś tracił słuch.
- To nie wolno krzyczeć do ucha.
- Tato, ale ja chcę, żeby nikt nie tracił słuchu. Nawet słuchostraćcy...
- Synku, nie wolno krzyczeć do ucha! Pamiętasz jak oglądaliśmy odcinek o uchu w "Było sobie życie"? Ucho można zniszczyć nieodwracalnie. Chcesz, żeby Kosmitka straciła słuch?
- Nie chcę, żeby ktoś tracił słuch.
- To nie wolno krzyczeć do ucha.
- Tato, ale ja chcę, żeby nikt nie tracił słuchu. Nawet słuchostraćcy...
czwartek, 2 czerwca 2011
Dzień Dziecka
Dzień Dziecka to szczególna data w kalendarzu małolatów. Tak jest i u Kosmity.
W przedszkolu obchody zaplanowano na piątek. We wtorek Mama opowiada Kosmicie:
- W piątek będzie w przedszkolu festyn, a na nim loteria.
- A co to jest loteria?
- To taka zabawa, gdzie losuje się numerki, a każdemu odpowiada jakaś niespodzianka.
- Na przykład jaka?
- Na przykład jedynka to miś, dwójka to samochodzik, trójka to lalka. Pamiętasz, kiedyś opowiadałam Ci o strzelnicy, gdzie każdy może sobie ustrzelić jakiś prezent...
- Aha...
Późnym popołudniem Kosmitę odwiedziła Babcia, której Kosmita opowiada:
- Wiesz Babciu, w piątek w przedszkolu będzie festyn, a na nim coś takiego jak szkoła strzelania...
W przedszkolu obchody zaplanowano na piątek. We wtorek Mama opowiada Kosmicie:
- W piątek będzie w przedszkolu festyn, a na nim loteria.
- A co to jest loteria?
- To taka zabawa, gdzie losuje się numerki, a każdemu odpowiada jakaś niespodzianka.
- Na przykład jaka?
- Na przykład jedynka to miś, dwójka to samochodzik, trójka to lalka. Pamiętasz, kiedyś opowiadałam Ci o strzelnicy, gdzie każdy może sobie ustrzelić jakiś prezent...
- Aha...
Późnym popołudniem Kosmitę odwiedziła Babcia, której Kosmita opowiada:
- Wiesz Babciu, w piątek w przedszkolu będzie festyn, a na nim coś takiego jak szkoła strzelania...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)