niedziela, 31 lipca 2011

Pstrąg

Kosmita i Kosmitka pojechali na wakacje nad morzem. Zostali tam z Mamą i Ciocią, a ja musiałem wrócić na kilka dni do pracy. Dojeżdżając do nich postanowiłem zatrzymać się nad jedną z rzeczek i połowić pstrągi. Szczęście mi dopisało, złowiłem rekordowego dla mnie pstrąga i zaprosiłem go do konsumpcji. Przygotowałem go tak jak lubię najbardziej. Zaproponowałem Kosmicie spróbowanie rarytasu. Ten skosztował kawałeczek wielkości ziarna grochu. Zapytałem go:
- Smakowało Ci, czy niespecjalnie?
- Bardzo Tato, specjalnie! Pstrąg w cytrynce to moja ulubiona potrawa!

Moją ulubioną postacią pstrąga jest carpaccio. Przygotowuje się je w następujący sposób: półkilogramowy filet z pstrąga lub łososia (czyli pół kilograma filetu, filety z kilogramowej ryby, albo jak miało miejsce tym razem filet z połówki ryby dwukilowej) szarpie się widelcem lub kroi na kawałeczki wielkości ziarna grochu lub fasoli. Przygotowuje się zalewę z soku z dwóch cytryn (bez pestek), takiej samej ilości oliwy z oliwek i sporej ilości suszonej lub świeżej bazylii. Rybę miesza się z zalewą i odstawia do lodówki na kilka godzin. Później jest gotowa do spożycia. Najlepiej z bułeczką grubo posmarowaną masłem. Smacznego!

poniedziałek, 25 lipca 2011

Przekornik

Kosmita poszedł z Mamą na basen. Mama usiadła na leżaku i czyta, a Kosmita się chlapie. W pewnym momencie pyta:
- Mamo, dlaczego Ty mnie w ogóle nie wołasz?
- Synku...
- Dlaczego mnie wołasz Mamo?
- Bo prosiłeś, żeby Cię zawołać.
- Mamo, a dlaczego nie wołasz mnie tak od siebie?
- Synku, wyjdź z basenu.
- Nie ma mowy Mamo!
- Dobrze, pokąp się jeszcze, a ja sobie poczytam...
- Już wyszedłem!

czwartek, 14 lipca 2011

Le Tour de France

Oglądaliśmy wczoraj z Kosmitą pierwszy prawdziwy etap tegorocznego Touru, z podjazdami na Turmalet i Luz Ardiden. W czołówce jak zwykle Andy i Frank Schleckowie, Cadel Evans i Alberto Contador. Później Kosmita opowiada mamie:
- Mamo, a w tur-de-frans jechali Kondor i Shrek...

sobota, 2 lipca 2011

Cześć ich pamięci

Jedziemy z Kosmitą samochodem. Słuchamy wiadomości w radiowej Trójce. Pani redaktor informuje, że nowy warszawski most, będzie nosił imię Marii Skłodowskiej.
- A kto to jest Maria Skłodowska? - pyta Kosmita.
- To jedna z najmądrzejszych polskich uczonych (staram się unikać przymiotnika "wielki", bo wielki to jest koszykarz, albo Wujek Wiking). Żyła sto lat temu i zajmowała się chemią i fizyką. Na jej cześć postanowiono nazwać nowy most.
- Na cześć? Ale na dzień dobry, czy na do widzenia?