piątek, 2 grudnia 2011

Idzie Mikołaj

W poniedziałek do przedszkola ma zawitać Święty Mikołaj. Dziś, czyli w piątek, Kosmita obudził się i stwierdził, że chciałby odpocząć przed weekendem i nie iść do przedszkola.
Przekonałem go jednak, że musi pójść:
- Może dziś przyjdzie Mikołaj i będzie sprawdzał, którym dzieciom przynieść prezenty. Pomyśli sobie: O! Jest Adaś, trzeba mu przynieść prezent! O! Jest Franek, trzeba mu przynieść prezent! O! Nie ma Kosmity, pewnie nie będzie go też w poniedziałek, nie potrzeba więc prezentu!

W przedszkolnej szatni Kosmita opowiada innym dzieciom:
- Słuchajcie, musimy być dzisiaj bardzo grzeczni, bo Mikołaj może sprawdzać, czy jesteśmy grzeczni.
Na to koleżanka:
- Albo może przynieść rózgę!
Na to kolega z przerażeniem:
- Albo puste pudełko!
Na to Kosmita do Mamy:
- Widzisz? Może przynieść rózgę, a Ty nie chciałaś mi wierzyć!

czwartek, 1 grudnia 2011

Lekarz od mówienia

Kosmita wymawia charakterystycznie literę R. Tak z francuska... Ponoć jest to typowe u dzieci, które nie mówią wcześniej przez L. No i tym się naraził pani logopedzie w przedszkolu. Od dłuższego już czasu zagięła na niego parol.
Już w zeszłym roku próbowała go namówić na naukę mówienia od nowa:
- Powiedz "LoweL".
Kosmita popatrzył na nią ze współczuciem:
- Przecież tak się nie mówi.

W tym roku ponownie zaprosiła nas na spotkanie, co Kosmita skwitował:
- Musimy iść do ROGOPEDY.
- Do kogo? - zapytaliśmy.
- Skoro każe mówić "Lowel", a na siebie "Logopeda", to na pewno jest "Rogopedą"...