Kosmita i Kosmitka pojechali na wakacje nad morzem. Zostali tam z Mamą i Ciocią, a ja musiałem wrócić na kilka dni do pracy. Dojeżdżając do nich postanowiłem zatrzymać się nad jedną z rzeczek i połowić pstrągi. Szczęście mi dopisało, złowiłem rekordowego dla mnie pstrąga i zaprosiłem go do konsumpcji. Przygotowałem go tak jak lubię najbardziej. Zaproponowałem Kosmicie spróbowanie rarytasu. Ten skosztował kawałeczek wielkości ziarna grochu. Zapytałem go:
- Smakowało Ci, czy niespecjalnie?
- Bardzo Tato, specjalnie! Pstrąg w cytrynce to moja ulubiona potrawa!
Moją ulubioną postacią pstrąga jest carpaccio. Przygotowuje się je w następujący sposób: półkilogramowy filet z pstrąga lub łososia (czyli pół kilograma filetu, filety z kilogramowej ryby, albo jak miało miejsce tym razem filet z połówki ryby dwukilowej) szarpie się widelcem lub kroi na kawałeczki wielkości ziarna grochu lub fasoli. Przygotowuje się zalewę z soku z dwóch cytryn (bez pestek), takiej samej ilości oliwy z oliwek i sporej ilości suszonej lub świeżej bazylii. Rybę miesza się z zalewą i odstawia do lodówki na kilka godzin. Później jest gotowa do spożycia. Najlepiej z bułeczką grubo posmarowaną masłem. Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz